Po raz kolejny Tomasz Chodzeń zaprosił szkoleniowca z zagranicy na seminarium do Polski. Tym razem wybór padł na Mie Skogster- czołową zawodniczkę z Finlandii, która na ubiegłorocznych Mistrzostwach Świata Owczarków Belgijskich IPO uzyskała ze swoim psem owczarkiem belgijskim malinois, jako jedyna, 100 pkt z posłuszeństwa.
Mimo, że słońce przebijało się za chmur- temperatura powietrza była niska i chyba wszyscy nieźle zmarzli. Na szczęście grzała nas chęć poznania nowych metod szkoleniowych, szczegółów treningów wspaniałej zawodniczki! I nie rozczarowaliśmy się.
W ciasnej (tak licznie przybili z całej Polski adepci szkolenia psów) salce ośrodka wypoczynkowego w Nieborowie Mia uraczyła nas sporą dawką teorii, którą zaczęła od psich popędów. Omówiła każdy, tj. popęd obrony, jedzenia, łupu i socjalny mówiąc, jak możemy je wzmacniać, aby później w pełni wykorzystać. Jednakże ostrzegała też przed zbyt mocnym „nakręceniem” psa, co może skończyć się piszczeniem, skomleniem, szczekaniem i w efekcie „zablokowaniem” zdolności asocjacji u czworonoga. W międzyczasie mogliśmy oglądać filmiki dotyczące budowania szczeniąt i pokazujące treningi i starty Mii. Pani Skogster dużo czasu poświęciła na omówienie szczegółów treningu, a także schematów, jakie stosuje w swojej pracy. Zdradziła również sposób na wykorzystanie swojego stresu, jaki towarzyszy startom w zawodach. Dużą ilość czasu poświeciła również na niezwykle ważny element, jakim była umiejętna, budująca zabawa. Nie pominęła również zagadnienia korekt, które w Polsce jest trochę tematem „tabu”. W części drugiej spotkania przekonaliśmy się, jak owe korygowanie wygląda w praktyce. Aż 12 przewodników z psami mogło trenować pod jej okiem. Mia starała się bardzo szczegółowo omawiać wszystko, co widziała u ćwiczącej pary- zarówno błędy, jak i te dobre elementy. To, oraz tak duża liczba par spowodowała, że seminarium skończyło się dość późno.
Najczęstszymi problemami, z jakimi zgłaszali się uczestnicy było chodzenie przy nodze oraz aport (przyspieszanie i problem podgryzania), ale byli też przewodnicy, którzy potrzebowali pomocy przy oszczekaniu, skupianiu uwagi psa, zbyt wolnych pozycjach z marszu, zwrotach czy wysyłaniu naprzód.
Niezwykle przyjemnym akcentem było wzięcie czynnego udziału w seminarium przez grupę GOPR (3 psy).
Część teorii przedstawionej przez Mie:
Szczenięta:
-uczymy nowych zachowań zawsze przy pomocy jedzenia (praca na mniejszych emocjach, popęd jedzenia jest u nich bardzo silny, co jest spowodowane konkurencją miedzy rodzeństwem).
-uczymy podstawowych komend szczeniaki 7-8 tyg.- nie opierają się, łatwiej podążają.
-skórką bądź szmatką delikatnie (tzw. „miękki dotyk”) przeciągamy się (ruchy na boki)- kiedy szczenię wykazuję aktywność- puszczamy, chwaląc. Nigdy nie bawimy się ze zmęczonym psem.
- raczej nie podnosimy malucha do góry na gryzaku- przekazujemy mu wtedy komunikat, że jesteśmy silniejsi. Popęd wzrasta gdy pewność siebie szczenięcia rośnie…
Pies dorosły:
Popęd łupu: w pracy na tym popędzie emocje są duże (a wtedy gorzej pies kojarzy) wobec tego używamy tego popędu, kiedy czworonóg już zna ćwiczenie.
Popęd socjalny: niezwykle ważny u większości psów. Dlatego tak istotne jest budowanie kontaktu, pracowanie nad zaufaniem. Bez tego- mówi Mia- nie osiągnie się wielkich sukcesów. Przy złych relacjach- pies „zamyka się” na przewodnika.
Popędy wzmacniamy tylko tyle- ile pies będzie potrafił znieść (inaczej piszczy, szczeka, skamle).
Ważnym elementem było omówienie przez prowadzącą elektów składających się na sukces, takich jak: wiek psa, jego charakter, predyspozycje, kondycja oraz cele przewodnika.
Podobało mi się to, że Mia otwarcie mówiła zarówno o potrzebie budowania psa, jak i o używanych przez nią w treningu korektach. Przeraziło mnie natomiast to, że na niezbudowanych psach, których kilka było na spotkaniu- używała korekt, mimo, iż wcześniej podkreślała, że najpierw pies musi poczuć się pewnie w danym ćwiczeniu i, że zbyt częstymi korektami- możemy więcej zniszczyć niż osiągnąć. Dlaczego więc zaleciła przewodnikom owych psów tak silne korekty- jakby to były zbudowane malinois, a nie początkujące zwierzaki?
Bardzo się cieszę, że mogłam obserwować tą czołową zawodniczkę jak pracowała z naszymi psami. Za każdym razem, kiedy pokazywała na psie szczegóły ćwiczenia- widać było, że jest bardzo czytelna dla czworonogów, jej ruchy były sprawne, szybkie, ale jednocześnie spokojne. Myślę, że pomimo małych „wpadek” seminarium należy zaliczyć do bardzo udanych.
I słów kilka jeszcze o organizacji.
Bardzo dobrym pomysłem (oby to był już standard!) było zastosowanie nagłośnienia- nie tylko w części teoretycznej, ale i praktycznej! Do niewątpliwych plusów ułatwiających życie zaliczę również obecność krzesełek wokół placu. Bardzo dobrym pomysłem było również rozdawanie gorącej kawy i herbaty.
O standardach domków pisać nie będę. Bo czyż żądni wiedzy przewodnicy nie zniosą wszelakich niewygód, aby poszerzyć swoją wiedzę?
Magdalena Łęczycka
www.kaj.donumcordis.pl