W niedzielę 12.08.2007 podczas Międzynarodowej Wystawy Psów Rasowych odbyły się Mistrzostwa Polski Obedience rozgrywane w klasach, 1, 2 i 3. Na pierwszy ogień, co prawda z małym opóźnieniem, poszli zawodnicy startujący z klasie pierwszej. „Jedynkę” wygrała Joanna Hewelt z airedale terierem Ludwikiem. Pierwszy raz widziałam tą parę na żywo i muszę przyznać, że mogą zrobić wrażenie, bo niewiele w Polsce widzi się na zawodach posłuszeństwa psów tak ćwiczących. Para ta pokazała bardzo ładną dynamiczną pracę na wysokim poziomie. Pies pracuje bardzo chętnie i widać, że praca sprawia mu przyjemność. Popełnione błędy w tym wyzerowana wechówka dadzą się łatwo poprawić przy chęciach do pracy tego psa i doświadczeniu zawodniczki. Niestety jest jedno, ale które pozostawiło pewien niesmak – a mianowicie zawodniczka na czas startu włożyła szkoleniową kamizelkę. Podejrzewam, że pies pracowałby na fajnym wysokim poziomie i bez tego „dopalacza”, a tak pozostał niestety niesmak przynajmniej wśród widzów. Na drugim miejscu uplasowała się Anna Jasińska z tereierem tybetańskim Guldenem. Fajnie pracowali ale para ta wypadła grubo poniżej swoich możliwości. Pies był wyraźnie rozkojarzony i przez cały czas spoglądał w stronę klatki ustawionej nieopodal ringu, w której poszczekiwała Lucy, suczka Ani. Niestety to rozkojarzenie odbiło się bardzo mocno na pracy i ocenie tego psa. Trzecie miejsce zajęli Arleta Syc z labradorem Bacą. Tę parę również widziałam pierwszy raz na żywo i muszę przyznać, że zrobili na mnie bardzo dobre wrażenie mimo błędów jakie zrobili. Pies pracuje chętnie i widać w nim duży potencjał do wykorzystania. Bezpośrednio za pudłem znaleźli się Majka Litwinowicz z briardem Doggerem. Niestety pies wchodząc na ring już był zmęczony. Nie wiem czy to pogoda dała mu się we znaki ale pies ćwiczył jakby w zwolnionym tempie. Miał problem z aportem, żeby odebrać koziołek właścicielka musiała przesunąć się i ustawić się tak, żeby być w miarę przed psem. Kolejne miejsce zajęła Maria Jastrzębska z gronką Belką. Cóż można powiedzieć na ich temat, oprócz tego, że z pewnością nie można tego startu zaliczyć do udanych. Suka weszła na ring już zdenerwowana, a jej stres pogłębił się w czasie odłożenia, kiedy rotweillery zostawione w przyczepie i kenelach ustawionych nieopodal ringu obedience narobiły ogromnego huku rzucając się do przechodzących obok nich ludzi. Suka uciekła z odłożenia i para ta przeszła do realizacji dalszej części programu obedience. Niestety przez cały czas widać było ogromne zdenerwowanie Belki, która nie chciała zrobić nic co wymagało oddalenia się od właścicielki. Ze startu wycofała się podczas ćwiczeń zawodniczka startująca jako ostatnia – Magdalena Hiller ze szpicem wilczym Calli Albus. Niestety pies w tym dniu kompletnie odmówił współpracy i zawodniczka podjęła słuszną decyzję przerywając start. Po krótkiej przerwie i ogłoszeniu wyników klasy 1 rozpoczęła się rywalizacja w klasie drugiej. Po zakończeniu pierwszych dwóch ćwiczeń swój start zaczęła para, na którą zawsze jest miło patrzeć czyli Beata Przymusińska z gronką Kiarą. Jak zwykle pokazały ładne chodzenie, którego mogą pozazdrościć im inni zawodnicy. Pokazały na ringu elegancję i wdzięk z jakim można wykonywać ćwiczenia. Wszystko szło jak po maśle, za poszczególne ćwiczenia dostawały 9-10 pkt, aż do feralnego aportu kierunkowego, za który załapały 0 pkt ponieważ Kiarka mimo tego że podjęła właściwy aport, dwukrotnie go wypuściła i dopiero przyniosła Beacie. Kolejne ćwiczenia również były wykonywane prawie na maksymalne ilości punktów. Niestety ten aport przesądził o tym że faworytki zawodów zajęły drugie miejsce. Jako druga ćwiczyła Małgorzata Kędziorek z ON Top O’ya. Niestety nie powiem żeby obraz jaki sobą przedstawiali na ringu zachwycał. Chodzenie bez kontaktu, pies zostawał z tyłu. O ile dobrze pamiętam nie zrobił kwadratu. Generalnie smutne snujące przy lub za właścicielką się psisko. Osobiście mam wrażenie że pies o wiele lepiej ćwiczył rok czy 2 lata temu, ale to jest tylko moje odczucie. Jako trzecia startowała Maria Kowalska z OBM Orchidea Orange Eudaimon. Cóż jeśli ktoś choć raz widział w jaki sposób ćwiczą maliniaczki p. Marii Kowalskiej wie jaki obraz pracy widać na ringu. Suka wykonała poprawnie wszystkie ćwiczenia, jednak zrobiła to bez życia i bez tego maliniakowego błysku w oku. Jako ostatni w klasie 2 startował Kamil Kędziorek z ON Iron Kabi. Obraz pracy psa niestety nie odbiegał zbytnio od ON startującego wcześniej. Żenujące było to że przewodnik z tylko sobie wiadomych powodów kilkakrotnie w czasie przerw pomiędzy ćwiczeniami zaciągał psu łańcuszek zaciskowy, czego efektem było to że pies kilka ćwiczeń wykonywał z zaciśniętym łańcuszkiem. Było to bardzo dobrze widać ponieważ kilka cm łańcuszka swobodnie zwisało z szyi psa. Niestety nie zareagowali na to sędziowie. W klasie 3 startowała jedna zawodniczka Maria Kowalska z Biskaya. Na temat tego startu mogę powiedzieć tylko tyle, że była to poprawna praca zgaszonego maliniaka. Szkoda bo nie takie maliniaki chciałoby się widywać na zawodach. Podsumowując Mistrzostwa Polski musze przyznać, że były dobrze zorganizowane. Organizatorzy postarali się o to by na ringu były tylko 4 wyższe pachołki, pozostałe miejsca były oznaczone znacznikami, co z pewnością nie wprowadzało niepotrzebnego zamętu. Kontrowersyjne chwilami były werdykty sędziów. Według mnie sędziowanie nie było równe - były zbyt małe różnice punktowe między zawodnikami w ocenie poszczególnych ćwiczeń – na bardzo podobnym poziomie były oceniane ćwiczenia wykonane prawie bezbłędnie z ćwiczeniami gdzie były wydawane dodatkowe komendy lub występowały inne błędy za które powinno ucinać się punkty. 9,5 punkta za bardzo dobrze wykonane ćwiczenie i 9 za wykonane dostatecznie to trochę mała różnica, także przy wrażeniu ogólnym... Przy rzeczywistym ocenianiu dokładności i szybkości wykonania poszczególnych ćwiczeń losy Mistrzostw byłyby inne niż te, które znamy... Kolejny raz okazuje się, że sędziowanie jest bardzo ważnym, jak nie najważniejszym elementem zawodów, nie wiedzieć czemu traktowane jest po macoszemu... Kolejny raz okazuje się, że opinie, które krążą wśród zawodników odnośnie sędziów i ich sędziowania nie są wymysłami, może warto się nad tym głębiej zastanowić i ich posłuchać w końcu to zawodnicy występują i najlepiej potrafią ocenić pracę sędziów. Może warto pozostawić prawo doboru sędziów organizatorowi zawodów, na pewno zadbałby on o to, by nie było kontrowersyjnych wyników. W końcu obedience istnieje nie od dziś i są osoby, które potrafią sprawiedliwie oceniać przebiegi... Co raziło widzów to pokazywanie punktacji za poszczególne ćwiczenia jeszcze przed zakończeniem ćwiczenia, a więc przed przyjęciem postawy zasadniczej. Nie było to normą, ale niestety zdarzało się bardzo często. Na koniec pozostaje mi życzyć tylko zawodnikom, żeby następne zwody odbyły się bez takich wpadek i żeby były rozegrane w miłej sportowej atmosferze. Anna Kuchlewska
W niedzielę 12.08.2007 podczas Międzynarodowej Wystawy Psów Rasowych odbyły się Mistrzostwa Polski Obedience rozgrywane w klasach, 1, 2 i 3.
Na pierwszy ogień, co prawda z małym opóźnieniem, poszli zawodnicy startujący z klasie pierwszej.
„Jedynkę” wygrała Joanna Hewelt z airedale terierem Ludwikiem. Pierwszy raz widziałam tą parę na żywo i muszę przyznać, że mogą zrobić wrażenie, bo niewiele w Polsce widzi się na zawodach posłuszeństwa psów tak ćwiczących. Para ta pokazała bardzo ładną dynamiczną pracę na wysokim poziomie. Pies pracuje bardzo chętnie i widać, że praca sprawia mu przyjemność. Popełnione błędy w tym wyzerowana wechówka dadzą się łatwo poprawić przy chęciach do pracy tego psa i doświadczeniu zawodniczki. Niestety jest jedno, ale które pozostawiło pewien niesmak – a mianowicie zawodniczka na czas startu włożyła szkoleniową kamizelkę. Podejrzewam, że pies pracowałby na fajnym wysokim poziomie i bez tego „dopalacza”, a tak pozostał niestety niesmak przynajmniej wśród widzów.
Na drugim miejscu uplasowała się Anna Jasińska z tereierem tybetańskim Guldenem. Fajnie pracowali ale para ta wypadła grubo poniżej swoich możliwości. Pies był wyraźnie rozkojarzony i przez cały czas spoglądał w stronę klatki ustawionej nieopodal ringu, w której poszczekiwała Lucy, suczka Ani. Niestety to rozkojarzenie odbiło się bardzo mocno na pracy i ocenie tego psa.
Trzecie miejsce zajęli Arleta Syc z labradorem Bacą. Tę parę również widziałam pierwszy raz na żywo i muszę przyznać, że zrobili na mnie bardzo dobre wrażenie mimo błędów jakie zrobili. Pies pracuje chętnie i widać w nim duży potencjał do wykorzystania.
Bezpośrednio za pudłem znaleźli się Majka Litwinowicz z briardem Doggerem. Niestety pies wchodząc na ring już był zmęczony. Nie wiem czy to pogoda dała mu się we znaki ale pies ćwiczył jakby w zwolnionym tempie. Miał problem z aportem, żeby odebrać koziołek właścicielka musiała przesunąć się i ustawić się tak, żeby być w miarę przed psem.
Kolejne miejsce zajęła Maria Jastrzębska z gronką Belką. Cóż można powiedzieć na ich temat, oprócz tego, że z pewnością nie można tego startu zaliczyć do udanych. Suka weszła na ring już zdenerwowana, a jej stres pogłębił się w czasie odłożenia, kiedy rotweillery zostawione w przyczepie i kenelach ustawionych nieopodal ringu obedience narobiły ogromnego huku rzucając się do przechodzących obok nich ludzi. Suka uciekła z odłożenia i para ta przeszła do realizacji dalszej części programu obedience. Niestety przez cały czas widać było ogromne zdenerwowanie Belki, która nie chciała zrobić nic co wymagało oddalenia się od właścicielki.
Ze startu wycofała się podczas ćwiczeń zawodniczka startująca jako ostatnia – Magdalena Hiller ze szpicem wilczym Calli Albus. Niestety pies w tym dniu kompletnie odmówił współpracy i zawodniczka podjęła słuszną decyzję przerywając start.
Po krótkiej przerwie i ogłoszeniu wyników klasy 1 rozpoczęła się rywalizacja w klasie drugiej.
Po zakończeniu pierwszych dwóch ćwiczeń swój start zaczęła para, na którą zawsze jest miło patrzeć czyli Beata Przymusińska z gronką Kiarą. Jak zwykle pokazały ładne chodzenie, którego mogą pozazdrościć im inni zawodnicy. Pokazały na ringu elegancję i wdzięk z jakim można wykonywać ćwiczenia. Wszystko szło jak po maśle, za poszczególne ćwiczenia dostawały 9-10 pkt, aż do feralnego aportu kierunkowego, za który załapały 0 pkt ponieważ Kiarka mimo tego że podjęła właściwy aport, dwukrotnie go wypuściła i dopiero przyniosła Beacie. Kolejne ćwiczenia również były wykonywane prawie na maksymalne ilości punktów. Niestety ten aport przesądził o tym że faworytki zawodów zajęły drugie miejsce.
Jako druga ćwiczyła Małgorzata Kędziorek z ON Top O’ya. Niestety nie powiem żeby obraz jaki sobą przedstawiali na ringu zachwycał. Chodzenie bez kontaktu, pies zostawał z tyłu. O ile dobrze pamiętam nie zrobił kwadratu. Generalnie smutne snujące przy lub za właścicielką się psisko. Osobiście mam wrażenie że pies o wiele lepiej ćwiczył rok czy 2 lata temu, ale to jest tylko moje odczucie.
Jako trzecia startowała Maria Kowalska z OBM Orchidea Orange Eudaimon. Cóż jeśli ktoś choć raz widział w jaki sposób ćwiczą maliniaczki p. Marii Kowalskiej wie jaki obraz pracy widać na ringu. Suka wykonała poprawnie wszystkie ćwiczenia, jednak zrobiła to bez życia i bez tego maliniakowego błysku w oku.
Jako ostatni w klasie 2 startował Kamil Kędziorek z ON Iron Kabi. Obraz pracy psa niestety nie odbiegał zbytnio od ON startującego wcześniej. Żenujące było to że przewodnik z tylko sobie wiadomych powodów kilkakrotnie w czasie przerw pomiędzy ćwiczeniami zaciągał psu łańcuszek zaciskowy, czego efektem było to że pies kilka ćwiczeń wykonywał z zaciśniętym łańcuszkiem. Było to bardzo dobrze widać ponieważ kilka cm łańcuszka swobodnie zwisało z szyi psa. Niestety nie zareagowali na to sędziowie.
W klasie 3 startowała jedna zawodniczka Maria Kowalska z Biskaya. Na temat tego startu mogę powiedzieć tylko tyle, że była to poprawna praca zgaszonego maliniaka. Szkoda bo nie takie maliniaki chciałoby się widywać na zawodach.
Podsumowując Mistrzostwa Polski musze przyznać, że były dobrze zorganizowane.
Organizatorzy postarali się o to by na ringu były tylko 4 wyższe pachołki, pozostałe miejsca były oznaczone znacznikami, co z pewnością nie wprowadzało niepotrzebnego zamętu.
Kontrowersyjne chwilami były werdykty sędziów. Według mnie sędziowanie nie było równe - były zbyt małe różnice punktowe między zawodnikami w ocenie poszczególnych ćwiczeń – na bardzo podobnym poziomie były oceniane ćwiczenia wykonane prawie bezbłędnie z ćwiczeniami gdzie były wydawane dodatkowe komendy lub występowały inne błędy za które powinno ucinać się punkty. 9,5 punkta za bardzo dobrze wykonane ćwiczenie i 9 za wykonane dostatecznie to trochę mała różnica, także przy wrażeniu ogólnym... Przy rzeczywistym ocenianiu dokładności i szybkości wykonania poszczególnych ćwiczeń losy Mistrzostw byłyby inne niż te, które znamy...
Kolejny raz okazuje się, że sędziowanie jest bardzo ważnym, jak nie najważniejszym elementem zawodów, nie wiedzieć czemu traktowane jest po macoszemu... Kolejny raz okazuje się, że opinie, które krążą wśród zawodników odnośnie sędziów i ich sędziowania nie są wymysłami, może warto się nad tym głębiej zastanowić i ich posłuchać w końcu to zawodnicy występują i najlepiej potrafią ocenić pracę sędziów. Może warto pozostawić prawo doboru sędziów organizatorowi zawodów, na pewno zadbałby on o to, by nie było kontrowersyjnych wyników. W końcu obedience istnieje nie od dziś i są osoby, które potrafią sprawiedliwie oceniać przebiegi...
Co raziło widzów to pokazywanie punktacji za poszczególne ćwiczenia jeszcze przed zakończeniem ćwiczenia, a więc przed przyjęciem postawy zasadniczej. Nie było to normą, ale niestety zdarzało się bardzo często.
Na koniec pozostaje mi życzyć tylko zawodnikom, żeby następne zwody odbyły się bez takich wpadek i żeby były rozegrane w miłej sportowej atmosferze.
Anna Kuchlewska
do góry
Skomentował:Pies jak wiadomo jest zwierzęciem rytualnym. W wykorzystaniu tego faktu podczas zawodów sportowych moim zdaniem nie ma nic niesmacznego. Na tej zasadzie mozna by mieć uwagi do zawodnika za to, ze w zawodach startuje w tych samych butach i spodniach, w których zazwyczaj z psem trenuje. Moze jestem w błędzie, ale kamizelka szkoleniowa to chyba nie to samo co czapeczka na głowie zawodnika podczas zawodów. Ta sama czapeczka, która wcześniej słuzyła przewodnikowi za aport, gryzak, freesbe, czy przedmiot, którym mozna sie z psem przeciągać i bawić. W ten sposób uzalezniamy psa od czapeczki, nakęcamy go nią i mając ją na głowie w ringu podczas zawodów, legalnie przemycamy na ring, przedmiot, który psa dopinguje. Wydaje mi się, ze kamizelkę treningową trudno jest wykorzystać jako aport, freesbe, czy gryzak. No moze od bidy jako przedmiot do przeciągania się z psem, ale chyba nikt z widzów obserwujących zawody nie widział, zeby zawodniczka Joanna Hewelt przed wejściem na ring przeciągała się ze swoim psem kamizelką treningową ? . Pytam, bo zawodów niedzielnych nie obserwowałem. Rytualność psów wykorzystuje się w wielu innych sportach kynologicznych i nie tylko w sporcie. Sam miałem labradora, który na sam widok szelek az drzał, bo wiedział, ze oznaczają one prace na śladzie, a on to uwielbiał. Dzisiaj mam dwie młode suki tej rasy i juz teraz kilka rytuałów (czynności), które dają psu jasny sygnał na to co będzie robił. Na przykład odpięcie obrozy na spacerze w polu lub lesie jest dla nich sygnałem, ze będą aportowały lub robiły włóczki. Dlatego moim zdaniem, zdaniem początkującego amatora w sporcie obedience, nie ma nic niesmacznego w tym, ze kolezanka Joanna Hewelt przed wejsciem na ring załozyła kamizelkę treningową. Pozdrawiam Andrzej Kiljański
Skomentował:Kamizelki, z tego co wiem nie sa zabronione, dlatego nie mam zamiaru sie w to wglebiac, natomiast taka opisana czapeczka, uzywana jak widac przed kazdymi zawodami jest na rowni z kamizelka, z ktorej wyskakuja pileczki... To tak samo, jakby miec przy sobie pileczke, gryzak itp itd... Kiara
Skomentował:Takiego drukowania jak było w 2 to tylko w ekstraklasie piłki nożnej można znależć niestety...
Skomentował:Co do dwójki i występu Kędziorków... Jak się umie, tak się ma! Szkoda tylko, że tacy ludzie biorą się za uczenie innych tego, czego sami nie zdołali przez tyle lat opanować... Żenada. Pytanie tylko, ilu potencjalnych zawodników zdołali zniechęcić do tego sportu. Skutecznie.
Skomentował:Dla mnie żenujące jest skuteczne zniechęcanie do startów ludzi z różnych miast i "opcji" przez lożę szyderców, która sama nie startuje (lub baaardzo rzadko) a wyśmiewa wszystkich "nie swoich" zawodników. W krajach, gdzie ten sport jest na wysokim poziomie jest to sport masowy. Bo zawodników się nie tylko krytykuje (i to o ile łagodniej niż u nas), ale też wspiera, podpowiada co i jak poprawić. My nigdy do tego nie dojdziemy, bo kultura widzów (tej części o której piszę) leży i kwiczy. Ja w tej chwili nie startuję, planowałem to na przyszły sezon, akurat dopracuję to co powinienem. Ale nie wiem, czy mi sie chce startować przed ludźmi, dla których i tak niezaleznie od tego, co pokażę będę do kitu. Bo nie jestem z ich klubu.
1. Maria Kowalska OBM Biskaya van de Duvetorre - 239, 5 pkt
1. Dragon z Grodu nad Mleczną, o.b. malinois, Paweł Pawlak – 99 pkt 2. Deryl z Szumiących Klonów, terier walijski, Sabina Plewa – 98 pkt 3. Viator Optima Fide, beauceron, Małgorzata Bartoszewska – Kujawa – 98 pkt 4. Maximus Le-Mar-Jo, cane corso, Jolanta Jabłońska – 98 pkt 5. Hessia Berner-Land, berneńczyk, Witold Borys – 97,5 pkt 6. Zabala Zava Herbu Zadora, Labrador retriever, Grzegorz Duda – 97 pkt 7. Horn Brikasta, o.f. briard, Majka Litwinowicz – 97 pkt 8. Freyja Srebrnomigotni, dalmatyńczyk, Ewa Majda Stanisławska – 95 pkt 9. West Dart, o.b. tervueren, Waldemar Dębiec – 94,5 pkt 10. Kaj Donum Cordis, o.b. groendael, Magdalena Łęczycka – 92 pkt 11. Tarantula Herbu Zadora, labrador retriever, Andrzej Kiljański – 92 pkt 12. Bonus od Leidi, cocker spaniel angielski, Anna Basińska – 92 pkt 13. Dalia Biało-Czarni, dalmatyńczyk, Ewa Majda Stanisławska – 90 pkt 14. Kubuś, pudel miniaturowy, Alicja Matejuk – 88 pkt 15. Kika, doberman mix, Wiktoria Pawlak – 88 pkt 16. Atika Wyspa Hovawartów, hovawart, Hanna Dobrzyńska – 81 pkt 17. Lucy Fluffy Dog, terier tybetański, Anna Jasińska – 79 pkt 18. Błystek z Piaszczystych Pól, foksterier krótkowłosy, Hanna Rączkowska – 76 pkt 19. Full House Real Nice Guy, bullmastif, Andrzej Gorecki – 73 pkt - Catja Aki, o.b. malinois, Elżbieta Lesner – dyskw. - La Guardia Herbu Zadora, Labrador retriever, Patrycja Smulska-Krawczyk - dyskw - Avalanche du Dragon d'Eau, o.b. malinois, Magdalena Łabieniec – nie obecna
Dziekuję za udostępnienie zdjęć Monice Szpakowskiej oraz Sebastianowi Karpecie :)
1. Joanna Hewelt, airedale terier Lord Ludwik von Erikson- 174, 25 pkt2. Anna Jasińska, terier tyb. Gulden z Dobrego Towarzystwa- 154, 76 pkt 3. Arleta Syc, labrador Baca z Rzeki Marzeń- 140 pkt4. Majka Litwinowicz, briard Dogger Kudłate Serce- 139, 25 pkt5. Maria Jastrzębska, OBG Bella Gronwipon- 94, 75 pkt Magdalena Hiller, szpic wilczy Calli Albus - rezygnacja
1. Joanna Hewelt, airedale terier Lord Ludwik von Erikson- 174, 25 pkt
2. Anna Jasińska, terier tyb. Gulden z Dobrego Towarzystwa- 154, 76 pkt
3. Arleta Syc, labrador Baca z Rzeki Marzeń- 140 pkt
4. Majka Litwinowicz, briard Dogger Kudłate Serce- 139, 25 pkt
5. Maria Jastrzębska, OBG Bella Gronwipon- 94, 75 pkt
Magdalena Hiller, szpic wilczy Calli Albus - rezygnacja
1. Maria Kowalska, OBM Orchidea Orange Eudaimon- 222, 75 pkt2. Beata Przymusińska, OBG Rakija Black z Kovarny- 211, 25 pkt3. Małgorzata Kędziorek, ON Top Oy'a- 175, 75 pkt4. Kamil Kędziorek, ON Iron Kabi- 158, 5 pkt
1. Maria Kowalska, OBM Orchidea Orange Eudaimon- 222, 75 pkt
2. Beata Przymusińska, OBG Rakija Black z Kovarny- 211, 25 pkt
3. Małgorzata Kędziorek, ON Top Oy'a- 175, 75 pkt
4. Kamil Kędziorek, ON Iron Kabi- 158, 5 pkt