IPO-SPORT.PL
Aktualności  |  Informacje ogólne  |  Regulamin  |  Terminarz  |  Seminaria  |  Zawody  |  Media  |  Komunikaty GKS  |  Linki  |  Kontakt
WYSZUKAJ >>


Relacja

   

W sobotę, 18-08-2007 rozegrano kolejne, już trzecie zawody obedience w Rzeszowie. Sędziował p. Zbigniew Milewski, a zawody odbyły się na boisku szkoleniowym oddziału ZKwP Rzeszów.
 
Najpoważniejszą wadą tych zawodów była paskudna pogoda – przez większą część dnia siąpił kapuśniaczek i było tylko 14 oC. Dlatego tym bardziej doceniliśmy gospodarzy, którzy częstowali zawodników gorącą herbatą i kawą, a na koniec – także gorącą kiełbaska z grilla. Atmosfera była miła i rodzinna, bardzo lubię takie małe imprezy, człowiek czuje się na nich nie jak intruz, ale jak dawno nie widziany przyjaciel. Organizatorom nie przeszkadzało, ze filmuję występy piesków, więc stanęłam sobie pod namiotem sędziowskim i co nieco nagrywałam.
 
Co do sędziowania, to było ono raczej sprawiedliwe, dosyć ostre, zwłaszcza w klasie 0. Kilka uwag na temat doszlifowania organizacji, do wykorzystania w następnym roku:
 
Po pierwsze – pani komisarz – bardzo chętna i uczynna, co jest godne naśladowania, jednak pamiętajmy, że przed zawodami odbyła się odprawa, i sytuacja w której prawie każdy zawodnik na płycie dostawał powtórny instruktaż co, jak i gdzie ma robić doprowadziła do:
 
- przedłużenia występów,
- psy zbyt długo czekające na występ „gasły” pomiędzy jednym, a drugim ćwiczeniem, przez co ich występ mógł być słabszy
 
...a przecież zawodnicy powinni znać regulamin przystępując do zawodów. No i jeszcze druga rzecz – kiedy w klasie 1 przewodnik stał w kryjówce komisarz stał w niej także, częściowo schowany. Moim zdaniem powinien stać poza kryjówka, tak aby widzieć i psa i przewodnika. Ja wiem, że komisarz debiutował w tej roli i wierzcie mi, jeśli piszę o tych błędach to tylko po to, aby inni potencjalni komisarze wiedzieli, na jakie rzeczy powinni zwracać uwagę, żeby było jeszcze lepiej i jeszcze bardziej profesjonalnie. Bo ogólnie organizacja zawodów była naprawdę świetna. Na szczęście wszystkie psy wytrzymały widok pani komisarz wyglądającej zza kryjówki., ale gdyby tak nie było, zawodnicy mieliby uzasadniony powód, aby składać protesty.
 
A teraz same starty. W klasie 0 wystartowało 11 psów, bardzo rozmaitych ras. Aż sześć z nich uzyskało w pełni zasłużoną ocenę doskonałą, zdarzyła się tylko jedna ucieczka zakończona dyskwalifikacją, reszta psiaków musi jeszcze trochę się douczyć. Być może padający deszczyk miał wpływ na starty tych psów. Niestety nie widziałam startu zwycięzców zawodów – Ginii Gymkhana (suka ON) z Witoldem Sierackim (o.Rzeszów) – 97.5 pkt, ze słyszenia wiem, że był bardzo efektowny. Miejsce 2 i 3 miały tyle samo punktów ( po 97) i tyle samo punktów za chodzenie przy nodze, więc o kolejności na pudle zadecydował wiek psa. Dlatego drugie miejsce zajął słodki młodziutki Shelti (urodzony 11.05.2006) z Martyną Czachor, a trzeci był mix w typie Nova Scotia duck tolling retrivera – Feliks z Agnieszką Burą . Oceny doskonałe zdobyły tez Golden retriver Prima Aristi z przew. Pawłem Dudkiem, suka Abigail PON z J.Rydzem oraz owczarek pirenejski Antibes z R.Domaszewskim. Moją uwagę zwrócił m.in. młodziutki OB. Groenendal Rufus (bez rodowodu). Jest to pies pochodzący z akcji adopcyjnej moich przyjaciół. Pies jest bardzo miły, ufny w kontakcie z obcym człowiekiem. Przewodniczka startowała po raz pierwszy i stres dał się jej we znaki, mam jednak nadzieję, że nie poprzestaną tylko na tym starcie i jeszcze ich zobaczymy na ringu już bardziej opanowanych. Z psów w klasie 0 bardzo mi się podobała praca suczki PON z Jackiem Rydzem oraz goldena ..... Pozostałych psów nie widziałam, trochę dlatego, że się spóźniłam, a trochę dlatego, że rozmawiałam z różnymi znajomymi.
 
W klasie 1 wystartowało tylko 8 psów. Prym wiodły labradory – 1 i 2 miejsce, a przekrój ras był szeroki – 2 ON, 2 Labrador retrivery, aussie, PON, Golden retriver, berneński pies pasterski. Uważam, że klasa 1 także pokazała ładny poziom. Pięknie pokazał się Baca z Arlettą Syc, wynik 197 punktów mówi sam za siebie. Pies szedł radośnie, pewnie, wykonał wszystkie ćwiczenia, nawet kiedy biegnąc po aport pośliznął się i zabolała go łapa nie odpuścił i zakończył swoją prace w dobrym stylu do ostatniego ćwiczenia. Podobne pochwały mogę napisac o miejscu 2 i 3. Barbara Spasowska z Figa wykonała naprawdę kawał roboty tego lata – ćwiczyły o 2 klasy lepiej, niż na Memoriale Woźniakowskiego, kiedy je ostatnio widziałam i zdobyły 189 punktów. Figa jako rozpraszacz w czasie STOJ w marszu miała przejeżdżający wóz konny, ale ustała i wytrzymała bez problemów . Występ Shoreland Polish Princess (aussie) z E.Borkiewicz to już pełny profesjonalizm – począwszy od przemyślanego stroju zawodniczki, skończywszy na pracy suczki – sędzia ocenił tę parę na 163,5 punktu. Sukces również w pełni zasłużony. Tylko te trzy psy wykonały prawidłowo wysyłanie naprzód do małego kwadratu. Tuż za podium znalazły się 2 owczarki niemieckie – pies Kazan z L.Czarneckim – myślę , że temu psu pracę utrudnia stan zdrowia, widać, że mimo młodego wieku ma problemy z tylnymi łapami. Zdobył 153,5 pkt. Następna w kolejności była suczka ON Vari z W.Zarembą (148 pukntów). Suczka była trochę niespokojna i pobudliwa, co na pewno zaważyło na ocenie, dodatkowo w trakcie ćwiczenia rozpraszał ją przejeżdżający motocykl oraz rozgrzewający się do występu kolega. Ale wytrzymała te utrudnienia, widać, że przewodniczka dobrze nad nią panuje. Jak zwykle bardzo miłe wrażenie zrobiła na mnie Milka Złotolandia (golden retriver) z K. Bajorek. Miła, spokojna praca, tym razem utrudniona, gdyż suka startowała na końcu, bo miała cieczkę.. Hessa (berneńczyk), B. Skolimowskiej, suka świetna, imponujący temperament i ogromna chęć współpracy, niestety jeszcze za słabo przygotowana do startu w klasie 1, dodatkowo przewodniczka nie znała chyba w ogóle regulaminu, co psuło efekt występu. Poza tym widać było brak obycia startowego – raz była za ostra dla suki, potem znowu – zbyt wylewna. Pewnie na następnych zawodach już będzie lepiej. No i chyba największy pechowiec tych zawodów – PON Ciapa z J.Rydzem. Bardzo ładna praca tej pary do momentu, kiedy suka nie wykonała „waruj w marszu” (nowatorsko interpretowany regulamin) przy przywołaniu. Zdenerwował się przewodnik, w efekcie – także i suczka i to do tego stopnia, że z nerwów wysikała się na ringu. Szkoda, bo zaprezentowany styl pracy bardzo dobrze rokuje tej parze.
 
Na koniec jeszcze parę słów o sędziowaniu. Generalnie było dobre, tyle tylko, że pan Milewski znalazł kolejny błąd nowego regulaminu. Otóż czytając dosłownie opis ćwiczenia „przywołanie” we wszystkich klasach krajowych można dojść do wniosku, że psa należy odprowadzić na miejsce warowania, zrobić zwrot i natychmiast (bez siadu) zawarować. Podobnie jest z ćwiczeniami „zmiany pozycji na odległość” i „zostawaniem”. Błąd wziął się stąd, że w polskich regulaminach te ćwiczenia niepotrzebnie zawierają w sobie to podlegające ocenie odprowadzenie. W regulaminach zagranicznych – np. szwajcarskim, niemieckim, a już na pewno w klasie międzynarodowej ćwiczenie rozpoczyna się od pozycji zasadniczej w wyznaczonym miejscu, następnie przewodnik rozpoczyna od zawarowania psa odchodzi i albo przywołuje psa, albo daje komendy na odległość. Według mnie nawet w obecnej wersji brzmienia regulaminu nie należy go interpretować tak, jak to uczynił pan Milewski. W ogólnych zasadach obedience jest sformułowanie, że przy każdym zatrzymaniu przewodnika pies przyjmuje pozycję zasadniczą. A trudno jest położyć psa – z marszu!- idealnie na linii tak jak to jest wymagane w zmianach pozycji. Ciekawa jestem, w jakim kierunku pójdą teraz interpretacje innych sędziów...
 
A zatem – do zobaczenia za rok w Rzeszowie. Może na Mistrzostwach Polski Obedience? Myślę , że organizatorzy na to zasłużyli.
 
 
Barbara Pawlik 

do góry


Komentarze do artykułu
( obraźliwe komentarze bedą usuwane w trybie natychmiastowym, bez udzielania zbędnych wyjaśnień. Adres IP odwiedzającego stronę zostanie zapamiętany w bazie adresów i w razie potrzeby "zabanowany". )


Skomentuj ten artykuł: