|
16 września 2007 odbyły się III Zawody Obedience w Zielonej Górze. W roku 2005 zanotowano tutaj aż 29 startów w trzech klasach, rok później było ich 8 w klasie 0 i 1, a tego roku na ringu walczyło tylko 6 psów wyłącznie w klasie 0, czyżby sport ten stawał się coraz mniej popularny?? Rok 2005- informacje o zawodach pojawiły się na forach internetowych, dostępne były tam wszystkie dane, które potrzebne są zawodnikom, którzy decydują się na start. Opłata startowa 35 zł, pucharki, medale i ogromne worki z karmą dla pierwszych trzech miejsc we wszystkich klasach, dla każdego zawodnika nagroda pocieszenia, słodki poczęstunek i napoje ogólnodostępne ... Rok 2007- brak jakichkolwiek informacji o zawodach na forach, dopiero 1 września ukazała się notka odnośnie terminu składania zgłoszeń, który był minął 31 września, przedłużony do 8, a potem do 12 września... Opłata 50 zł (takiej kwoty nie było nawet na Mistrzostwach, nie mówiąc już o wspaniale organizowanych zawodach w Krakowie!!), co wiecej, w dniu zawodów wpisowe zwiekszało się o kolejne 10 zł... Mały ring na którym przed momentem wystawiane były ON-ki i na którym to jednemu z nich zechciało się załątwić potrzeby fizjologiczne... Sześciu ochotników zebrały te "tajne" zawody, którzy mimo wszelakich przeciwności postanowili przyjechać do Zielonej Góry. Wydawało by się, że za taką kwotę wpisowego mogą się spodziewać krolewskich warunków i przynajmniej drobnych nagród, płonne nadzieje... Jeden pucharek załatwił sprawę... Do wniosków każdy dochodzi sam... Wystarczy porównać ilość zawodników na zawodach organizowanych przez Oddział Kraków- tylko w tym roku na każdych pojawiło się około 40 par!!! Chętnych do startów nie brakuje, obedience staje się sportem coraz bardziej popularnym. Zawodnicy potrafią przejechać 1000 km by wystartować... Skoro można organizować zawody na poziomie, za "normalne" wpisowe dlaczego się tego nie robi?? Każdemu oddziałowi powinno zależeć na popularyzacji szkolenia psów, wszakże ZKwP to nie tylko wystawy, ale także szkolenie. Czy organizowanie zawodów w Zielonej Górze to nie sztuka dla sztuki??? Kolejny punkt zapisany w dokumentach oddziału?? A gdzie w tym wszystkim zawodnicy i psy??? W końcu słono za wszystko płacimy, nawet ze względu na to powinniśmy być traktowani poważnie, czy kiedyś to nastąpi, czy może jak zwykle usłyszymy, że nie było zgłoszeń.... Trochę o samych startach. Malinois Dragon- psiak popełnił najmniej drobnych błedów i zwyciestwo oczywiście zasłużone, nie zmieniam jednak zdania, że im więcej startów tym pies mniej chętnie i szybko pracuje, niepewny przy chodzeniu przy nodze, zostawał za przewodnikiem, nie było już tak pięknego dostawiania zadka, jakie zaprezentował nam za swoich pierwszych i drugich zawodach w klasnie zero, zdecydowana niepewność przy dobieganiu do przewodnika w ćwiczeniu "do mnie", wolne jak na belga warowanie. Kelt- groenendael świetny kontakt z przewodniczką, chętnie i szybko wykonuje ćwiczenia, punkty stracił tylko na pierwszej cześci chodzenia przy nodze, gdzie stwierdził, że będzie tropił, na szczęście dobra reakcja zawodniczki sprowadziła go na "dobrą drogę". Goldenek Poezja, psiak pracujący ładnie i chętnie, aby stanąć na podium para musi poprawić kilka drobnych błedów dokładnościowych. Mix doberman Kika- zdecydowanie wczuła się w stres Pani i była nim sparaliżowana, dopiero po pochwaleniu przez zawodniczkę pokazała jak może/potrafi ćwiczyć. Dużo punktów straciła niestety na odprowadzeniu przy przywołaniu, gdzie zaciekawiona zapachem ( być może pozostałości kupy ON-ka) zapomniała, że pracuje, przypomniała jej o tym przewodniczka i dalsza część ćwiczenia wykonana była wzorowo!! Psiak i jego Pani potrzebują czasu, by obyć się z atmosferą zawodów. Niufek Umbriga zdecydowanie nie miał ochoty na jakiekolwiek przemieszczanie się w takim słońcu. Ćwiczenia wykonywane wolno i z namysłem, czy to się w ogóle opłaca :) Cóż jednak wymagać w tak słonecznej pogodzie, od takiego futrzaka :) Golden Aksamitka, pierwsze zawody tej wesołej i chętnie pracującej suni ( jak się okazało po zawodach, gdy ćwiczyła) przebiegły pod znakiem niepewności, co ją tutaj czeka. Kilka wyjazdów, aby mogła się zaznajomić z tłumami ludzi i psów i mamy kolejnego psiego kandydata na podium :) Sędziował Pan Milewski. Sędziowanie dość równe, ale bardzo łagodne. Warto wspomnieć o jedynym chyba plusie tych zawodów- bardzo miły komisarz i sekretarz, którzy pomagali jak mogli zawodnikom. Beata Przymusińska
do góry
|